Wierciłam się w miejscu czekając na niego w kawiarni. Miał przyjść 10 minut temu. Zauważyłam jak wchodzi do kawiarni. Usiadł obok mnie. Wręczył mi kwiaty i uśmiechnął się.
-Co u ciebie?- spytał. Popatrzyłam na niego szczęśliwa. Wreszcie mogliśmy być razem.
-Ojciec pozwolił się nam spotykać.- powiedziałam wesoło. Chłopak najwyraźniej się uciszył. Przytuliliśmy się.
-Coś dla państwa?- zapytała uprzejmie kelnerka.
-Dwie kawy i ciasto czekoladowe z polewą.- powiedzieliśmy we dwoje, co musiało słodko zabrzmieć. Po chwili, kelnerka przyniosła nam czekoladowe ciasto.
Zaczęliśmy jeść. Nagle zerknęłam na zegarek.
-O nie! Jest 18! Tata mnie zabije!- krzyknęłam. Ojciec mówił, że powinnam być w domu o 17:30. Chłopak objął mnie ramieniem. Zbliżyliśmy się do siebie. Nasze usta złączyły się w pocałunku.- Diego, naprawdę muszę już iść.- odparłam szeptem.
-Idź, ja zapłacę. Do zobaczenia, Violetto!- krzyknął. Pomachałam mu i ruszyłam w stronę domu. Ciekawe co tata powie na mój widok o 18. Pozostaje mi tylko cieszyć się chwilami spędzanymi z Diego. On mnie rozumie.
